niedziela, 18 marca 2012

mogą nieść już tę suknię z welonem :D



Rok 2012 wyjątkowo obrodził w śluby i wesela. Może nie jakoś tak ogólnie, żeby zaraz mówili o tym w Faktach o 19.00, ale wystarczająco, żebym zdecydowała się w inwestycję, jaką jest sukienka na te wesela (zainwestowałam też w sukienkę na chrzest, gdzie mam być chrzestną). Sama sukienka jest w kolorze zupełnie nie spotykanym w mojej szafie, czyli zielonym. Do tego jest dość hmm.. wydekoltowana, dlatego muszę pomyśleć o czymś na górę. W maju mogę w sumie zdać się na jakiś szal (chociaż mama panny młodej podpowiada mi skórę :D), ale przecież w kwietniu różnie być może.. Pamiętam 9 kwietnia, kiedy synu miał rotawirusa i leżał w szpitalu, a w całym mieście była mega-giga- śnieżyca, która pozbawiła nas prądu i sparaliżowała miasto. No w każdym razie trafiłam na taki płaszczyk. Tu założyłam go do sukienki, ale zapewniam Was, że mam zamiar przechodzić w nim całą wiosnę.
Dziś chwalę się płaszczykiem, sukienkę pokażę następnym razem. Potrzymam w niepewności - ale nie Was, a moje ukochane panny młode :D

ps. nieśmiało przypominam www.booksonmymind.blogspot.com


płaszcz - dorothy perkins
sukienka - amaranto
buty - parfois
biżu - iam

środa, 14 marca 2012

złomek a romantyczne wieczory


ostatnio silnik mojego złomka wydawał dziwny dźwięk, taki, jaki coś się w nim poluzowało. mnie to nie niepokoiło jakoś specjalnie. raz, czy dwa razy nieśmiało wspomniałam coś tam o dźwięku oraz, że jak wysiadam, to mnie prąd kopie. w końcu mój tata zdecydował się, ot tak, dla świętego spokoju zajrzeć złomkowi we wnętrzności. zajrzał, a zaraz potem zarekwirował mi kluczyki. ponuro oznajmił, że poszedł rozrząd. no i w ten tajemniczy sposób w poniedziałek powróciłam na łono komunikacji miejskiej. 
pierwszy dzień nie był zły. dowiedziałam się, że bilet kosztuje 4 zł, autobusy były od ręki, nie musiałam czekać, a i życiu towarzyskiemu dobrze to zrobiło, bo spotkałam kolegę, którego dawno nie widziałam w realu (no bo na fejsie widywałam go regularnie :D). jednak ku mojemu zdziwieniu odkryłam, że mam chorobę lokomocyjną. po południu na szczęście poratował mnie kolega piotr. za to wieczorna przejażdżka z panem, który chuchając alkoholem namiętnie wpatrywał się w moje oczy całkowicie mnie pokonała. chyłkiem opuściłam autobus i resztę drogi przeszłam na nogach. i to był cudny spacer. wiosenny wieczór dobrze mi zrobił na duszę. tego brakuje mi przy przemieszczaniu się złomkiem.
teraz mój złomek marnotrawny powrócił w me stęsknione ramiona. jest teraz nówka nierdzewka, pod starą powierzchownością, kryje wojownicze serce (za cenę, którą kosztowała ta naprawa, to nie może być inaczej :D). teraz tylko muszę obiecać sobie, że czasem, w jakiś ciepły wieczór, wybiorę się na spacer. przecież nie samym pilatesem człowiek żyje :D

dżinsy - m&co
buty- steve madden
bluzka - evans
szal - bezimienny
biżu - iam

czwartek, 8 marca 2012

cocoonig :)



no tak, dzień kobiet. i takiej kobiecie marzą się goździki. takie prawdziwe, jak to drzewiej bywało. a tu co dzień przynosi? tulipanki, śliwki w czekoladzie, godzinka mniej w pracy (a to akurat bardzo trafiony prezent :D). ech.. ale wiecie co - dostałam goździka - od mego synu. z pomocą babci zrobił mi taką miłą niespodziankę.kochany synu.
a ja co? a ja oddaję się czytaniu książek :) moje życie płynie w przyjemnym rytmie przerzucanych stron. cudnie. 
próbuję namówić joannę.em na wyjście do hormona. chyba dojrzałam do zrezygnowania cocooningu. chociaż na jeden weekend ;D a wiadomo, nigdzie człowiek nie zrelaksuje się tak dokładnie, jak w hormonie :D mam tylko kłopot, bo joanna jakaś taka oporna jest. nic życia w tej dziewczynie :D jakby nie wiedziała, że mam 100%-ową skuteczność :D
no! to idę skończyć korczaka...

słetrosukienka - noł nejm
buty - steve madden
biżu - h&m i parfois 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...